sobota, 11 lutego 2017

"Czerwień rubinu" Kersten Gier

Autor: Kersten Gier
Tytuł oryginalny: "Rubinrot" 
Gatunek: Fantastyka 
Wydawnictwo: Egmont 
Tłumaczenie: Agata Janiszewska 
Liczba stron: 341 
Rok wydania: 2011 
Cykl: Trylogia czasu 

Trylogia czasu opowiada o szesnastoletniej Gwen, która jak się później okazuje posiada nadzwyczajna moc- może przenosić się w czasie. Podczas mrocznych wypraw po dawnym Londynie towarzyszyć będzie jej Gideon- niezwykle przystojny podróżnik w czasie. Jak potoczy się historia tej dwójki? Jak wiele przeszkód napotkają na swojej drodze? Jeśli chcesz się o tym przekonać muszę Cię ostrzeć- ta powieść wciągnie Cię od pierwszej strony i nie będziesz mógł przestać jej czytać. Jesteś na to gotowy? 

Co było gorsze? Zwariować czy naprawdę podróżować w czasie? Chyba to drugie, pomyślałam. Na to pierwsze pewnie można brać jakieś tabletki. 

Kerstin Gier bez zwątpienia miała genialny pomysł na swoją debiutancką trylogię. Motyw podróżny w czasie jest zdecydowanie świetnym pomysłem, bo przecież kto z nas nie chciałby przenosić się w dowolny rok w przeszłości. Jednak czy dar ten jest tak fajny jakby mógłby się nam wydawać?

,,Czerwień rubinu" to powieść inna niż wszystkie. Autorka świetnie oddała dawne czasy. Opisy związane ze Strażnikami i całym mechanizmem podróży były wprost cudowne. Niestety nie mogę powiedzieć tyle dobrego o bohaterach.

 - Nie bójcie się, opętani ezoteryczną manią pseudonaukowcy i fanatyczni wielbiciele tajemnic nie gryzą 

Jak dla mnie Gewn była największym minusem tej historii. O mamo! Jaka ta dziewczyna jest irytująca. Momentami zastanawiałam się czy ma ona 16 czy 10 lat. Jest tak nieogarnięta, że głowa mała. 

Teraz przejdźmy do Gideona, równie irytującej postaci. Tak, jest on mądrzejszy od Gwen (to raczej nie trudne), za to ogromnie zarozumiały. Jak nie przepadam za główną bohaterką to czasami zastanawiałam się, dlaczego nie dała mu w twarz. 

Charlotta i ciotka Glenda to są dopiero beznadziejne bohaterki. ICH NIE DA SIĘ LUBIĆ! NIE DA! Lesie, rodzeństwo Gwenny, jej mama oraz ciotka Maddy uratowali tę pozycję pod względem postaci. W tej części zdecydowanie Lesie jest moją faworytką. Taką przyjaciółkę chciałbym mieć. Jest całkowicie inna, niż Gwen przede wszystkim bardziej inteligenta (aż się dziwę jak one się dogadały). 

Wiem,że istnieją rzeczy na niebie i ziemi, których nie potrafimy sobie wytłumaczyć. Ale być może nadajemy tym rzeczom zbyt wielkie znaczenie, zajmując się nimi tak mocno. 

Kolejnym aspektem w tej historii, który mi przeszkadzał, było to, że większości kwestii domyśliłam się na samym początku. Nie wiem z czego to wynika, bo większość osób twierdzi, że ta powieść jest nieprzewidywalna, ale ze mną niestety tak nie było. 

Trylogia czasu ma jedną ogromną zaletę. Nie można się od niej oderwać. Po przeczytaniu pierwszego tomu, od razu musiałam sięgnąć po kolejny. Książka ta naszpikowana jest akcją oraz tajemnicami. Razem z Gwendolyn wchodzimy w całkiem inny świat, nie tak kolorowy jakby się nam mogło wydawać. Mimo mojej niechęci do bohaterów, mogę polecić tę książkę. Jest to bardzo lekka powieść, którą pochłoniemy bardzo szybko. 

Ocena:
8/10

Udostępnij

7 komentarzy :

  1. Trylogia czasu to jedna z fajniejszych młodzieżówek jaką czytałam i na pewno zaopatrzę się w swoje egzemplarze, kiedy zostną wydane w nowych okładkach.:)

    http://oddam-ci-ksiazke.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze, miałam raczej negatywne nastawienie ti tej serii, ale dzięki tobie wiem, że jednak wartki ją przynajmniej zacząć :) Obserwuję💕
    Liczę na to samo 👑 http://czytanienalogiem.blogspot.com/?m=0

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja do tej pory sobie nie mogę wybaczyć, że nie kupiłam całej trylogii, gdy jeszcze miałam na to okazję. Teraz już tylko ze świecą jej szukać ;/

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię całą trylogię czasu, czytałam ją już dwa razy i za każdym razem była równie dobra. Mam nadzieję, że kolejne tomy też Ci się spodobają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam już całą trylogię za sobą. Przeczytałam ją ,,na raz" i muszę powiedzieć, że ostatni tom był moim zdaniem najlepszy :)

      Usuń
  5. Całą trylogię pochłonęłam w zastraszającym tempie.
    Swoją przygodę z Gewn zaczęłam od razu po wydaniu książki, czyli w 2011 roku i była to jedna z pierwszych książek jakie czytałam dla przyjemności. Dlatego sentyment pozostaje i dla początkującego czytelnika, to było na prawdę coś. Pewnie gdybym znów ją przeczytała, to znalazłabym wiele niedociągnięć tak samo jak ty.
    Szczerze nie polecam ekranizacji. Pierwszą część można jeszcze jakoś przeżyć, natomiast później jest już tylko gorzej.
    Pozdrawiam!

    czytamogladampisze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Nah, plusem tych książek są okładki i pomysł. Reszta bardzo ciągnęła tę pozycję w dół. Brakowało mi jednak dobrego przedstawienia tych dawnych czasów, bardziej mi się wydawało, że autorka przebiera obecny Londyn w ten dawny i nie wychodziło to jakoś świetnie, chociaż też nie najgorzej. Ale Gideon to akurat powodował, że chciało mi się dalej czytać, jego wahania nastrojów były złote. Nie była to jakaś wybitna młodzieżówka, może zachwyciłabym się gdybym była młodsza, ale nie żywię do niej wielkiej urazy.

    Bookaholic Institute

    OdpowiedzUsuń

Designed by Blokotek. All rights reserved.