środa, 16 sierpnia 2017

[PRZEDPREMIEROWO] Zaklinacz ognia- Cinda Williams Chima


Autor: Cinda Williams Chima
Tytuł oryginalny: "Flamecaster"
Gatunek: Fantastyka
Wydawnictwo: Moondrive/Otwarte
Tłumaczenie: Dorota Dziewońska
Liczba stron: 473
Rok wydania: 17.08.2017


Adrian jest magiem, który po śmierci ojca, postanawia zabić króla Ardenu- Gerarda. 
Jenną kieruje takie samo dążenie odkąd była światkiem śmieci swoich przyjaciół. Czy bohaterom uda się osiągnąć swój cel? Czy okrutny władca, jest przebieglejszy niż im się wydaje?

Nadziei nie da się ujarzmić regułami ani wcisnąć pod but przykrych doświadczeń.

Zabierając się za "Zaklinacza ognia", miałam nadzieję, że dostanę kawałek dobrej fantastyki. Spodziewałam się powieści ociekającej akcją z świetnie wykreowanym światem. Niestety nic z moich założeń nie okazało się prawdą.

Czasami dom jest jedynym miejscem, , w którym można zaleźć uzdrowienie. 

Styl autorki jest lekki, przez co książkę czyta się szybko. Chima zawarła w tej książce świetny humor, który do mnie przemawia.

Był w tak ponurym nastroju, że perspektywa zostania zamordowanym zaczęła wyglądać kusząco.

Bohaterowie tej książki są papierowi. Niezwykle przewidywalni i wyidealizowani. Odnoszę wrażenie, że ich charakter nie został odpowiednio rozbudowany, przez co byli totalnie jednolici i nijacy. Autorka nie ukazała złożoności ludzkiej natury. Ash jest obdarzony mocą i zna swoją wartość, Jenna jest wyjątkowa, ale nie jest tego świadoma, a król Gerard jest okrutnym władcą. Oczywiście główne postaci chcą wybawić świat. HALO. Już, gdzieś to widziałam.
Dodatkowo Adrian jest dla mnie taką ciepłą kluchą. "Przyjechałem zabić, ale nie mogę tego zrobić. Za dużo ludzi. O nie! Co ja teraz pocznę?" Tak było przez pół książki. Zamiast się użalać nad sobą jak dziecko, któremu zabrano zabawkę, trzeba było obmyślić jakiś plan. Zaskakujące czyż nie?

Chyba wciąż chodzę po tej granicy między życiem a śmiercią i próbuję zdecydować, na którą przejść stronę.

Kolejnym minusem "Zaklinacza ognia" jest wątek miłosny. Nie dość że pojawia się on znikąd pod sam koniec książki, to autorka pokazała wspaniałą miłość od pierwszego wejrzenia. Dwójka ludzi spotyka się pierwszy raz w życiu i już są ZAKOCHANI nie zauroczeni tylko ZAKOCHANI, na drugim spotkaniu się całują, a na trzecim chcą pójść jeszcze dalej. Nie no to jest całkowicie normalne. Zero problemu.

Miłość jest tylko pułapką, która łamie ludzkie serca.

Wiele osób twierdzi że książka jest nudna. Ja nie do końca się z tym zgadzam. Początek powieści zwalił mnie z nóg i ogromnym zaciekawieniem przerzucałam kolejne strony. Niestety później akcja przystopowała. Nie powiem że się męczyłam, bo nie byłaby to prawda, jednak wiele wątków było nie potrzebnych i spokojnie można było je pominąć. Na ostaniach stu stronach znów zaczęło się więcej dziać, ale początkowy etap powieści był bardziej porywający.
Zakończenie sprawiło, że chcę sięgnąć po kolejny tom serii, mimo że trochę się na nim zawiodłam. Pozostawiło ono wiele niedopowiedzeń i niejasności. Jak dla mnie zbyt wiele.

Stworzyciel pomaga tym, którzy sami sobie pomagają.

Największym plusem powieści Chimy jest motyw magów i związanych z nimi czarów. Magiczne amulety, zaklęcia sprawiły, że książka chociaż odrobinę wyróżniała się na tle innych pozycji.

To najgorsza rzecz na świecie ryzykować swoim życiem dla kogoś, kogo się kocha. Jednocześnie to najlepsza rzecz na świecie... i warta tego ryzyka.

Sama sytuacja polityczna, też została fajnie rozwinięta. Kontrast pokazany między królestwami i ich władcami, był ciekawym aspektem historii. Z jednej strony mamy króla despotę, zaś z drugiej królową kochającą swój lud. W Ardenie magowie są uważni za największe zło, zaś z Fell spokojnie sobie żyją. Te różnice idealnie ukazały jak ogromny wpływ na życie ludzi ma władca i jego przekonania.

Umrzeć jest łatwo. Utrzymać się przy życiu to prawdziwe wyzwanie.

"Zaklinacz ognia" jest książką przeciętną. Czyta się ją szybko, a i czasami można się pośmiać. Jednak w tej powieści nie ma nic wyjątkowego. Wszystko to już było. Zakończenie, pozostawia nutkę niepewności, dzięki której odczuwam większą chęć, aby sięgnąć po kolejny tom. Nie polecam, ani też nie odradzam.


Ocena:
6/10 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję


Udostępnij

24 komentarze :

  1. Chyba nie zdecyduje sie na tą książkę

    OdpowiedzUsuń
  2. Już któraś recenzja "Zaklinacza Ognia", która nie jest zbyt pozytywna, książkę już mam i i tak przeczytam, bo najczęściej chcę sobie sama wyrobić opinię. Pewnie będę zła na siebie, ale cóż...

    Bookaholic Institute

    OdpowiedzUsuń
  3. Mysle, ze byłoby coś dla mnie 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Z jednej strony interesuje mnie ta książka ale ten watek romantyczny mnie przeraża. Nie lubię takich... rzeczy. Ok rozumiem miłość, która rozwija się przez całą serię i możemy delektować tym uczuciem a co innego 3 mrugnięcia i takie akcje. Muszę się mocno zastanowić.. Recenzja bardzo dobra, szczera i miło się czyta. Mamy podobny gust z tego co widzę ;) Bardzo baaardzo się ciesze :) Pozdrawiam, Aleksandra z bukku-recenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. oprócz Pottera to nie czytam książek z gatunku fantastyka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie lubię książek tego typu. Chociaż każda ma to do siebie że potrafi zniechęcić gatunkiem a po przeczytaniu recenzji zachęca. W tym przypadku mogłabym po nią sięgnąc.

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że lubisz fantastykę, ja się jakoś nie mogę przekonać do tego gatunku. A na pewno nie zaczęłabym mojej przygody od tej książki :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapowiada się ciekawie, choć to nie mój ulubiony gatunek.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnio mam mało czasu na czytanie, ale tą pozycją nie jestem zainteresowana ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem około 120 strony i... jeżeli początek był świetny, a później akcja zwalnia znacząco to ja się boję dalej czytać. Serio, dla mnie od początku jest nudno. A kontrast między królestwami faktycznie jest fajnie pokazany, no ale to za mało, żeby nazwać sytuację polityczną "fajnie rozwiniętą" (szczególnie kiedy jestem dosyć świeżo po lekturze "Królów Dary" - tam Ken Liu NAPRAWDĘ dobrze nakreślił sytuację polityczną).

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie jest to książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawa recenzja!
    Pozdrawiam :)
    http://bookawayoflife16.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  13. Recenzja świetna ale książka nie w moim guście

    OdpowiedzUsuń
  14. Ostatnio jest dosyć głośno o tej książce i różne recenzje budzą we mnie różne uczucia.. Nie wiem czy ją czytać czy nie.
    Pozdrawiam,
    Justforthedream11.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam recenzje na innych blogach i nie były za bardzo zachwycające. A nawet bardzo chciałam ją przeczytać. Okładka jest śliczna.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)
    https://okularnicaczyta.blogspot.com/2017/08/przedpremierowa-recenzja-dan-sha-ri.html

    OdpowiedzUsuń
  16. Ostatnio bardzo lubię fantastykę, więc to coś bez wątpienia dla mnie. Sięgnę po nią jak skończę sagę Sarah J Maas, w której jestem obecnie zakochana, polecam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Szkoda, ze ta książka to nie takie ,,WOW,, :/ Ale co tam! Przeczytałaś i się przynajmniej dowiedziałaś co i jak ^^

    OdpowiedzUsuń
  18. Przeczytałam kilka podobnych recenzji i raczej nie zdecyduję się przeczytać tej książki, a recenzja świetna, pozdrawiam Asia z ucztadladuszy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Przynajmniej są fajne cytaty 😂😂
    Pozdrawiam 💖
    zatraceniwkartkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Nienawidzę rozczarowań przez książkę, w której pokładam nadzieję, na wielkie wow. A jeszcze gorzej, jak opinia publiczna podpowiada "BIERZ JĄ W CIEMNO, JEST ŚWIETNA" a potem wychodzi klapa..
    Przynajmniej szybko przez nią przebrnęłaś, mimo tylu rozczarowań. A tak patrząc z drugiej strony - juz lepiej jakby poczatek byl słaby, a zakonczenie powaliło z nóg!
    pozdrawiam, Dominika z bloga ohbookishme.

    OdpowiedzUsuń
  21. Niestety nie przepadam za fantastyką! Jakoś do mnie nie przemawia😊

    OdpowiedzUsuń

Designed by Blokotek. All rights reserved.